Minister reformuje a pacjenci przeszkadzają.

Postępująca skolioza u Elizy stała się powodem koniecznej konsultacji u specjalisty. Lekarz rodzinny wystawiając w maju skierowanie napisał: „Pilne!”, dzięki czemu wyznaczono termin wizyty „już” na 20 sierpnia (zaledwie po trzech miesiącach). Dzisiaj pojechaliśmy na ustaloną wizytę. Po „niezbędnych” formalnościach wreszcie zostaliśmy przyjęci przez pana doktora. Po krótkim wywiadzie i „rzuceniu okiem” na Elizkę, kolejne skierowanie – tym razem do pracowni RTG w pobliskim szpitalu z poleceniem: „proszę do mnie wrócić z wykonanym i opisanym zdjęciem”. Poszliśmy i … czekaliśmy, czekaliśmy, czekaliśmy – wreszcie jest. Wracamy ze zdjęciem i opisem do pana doktora, ale pana doktora już nie ma – zakończył przyjmowanie pacjentów. Umawiamy się więc w rejestracji na pierwszy wolny termin: „już” 10 grudnia b.r.

Jak widać reforma systemu jest dla systemu i wszystko byłoby super, gdyby nie pacjenci, którzy ciągle nie mieszczą się w limitach.

image_pdfimage_print
  • Reklama